Aktywnych wakacji c.d.

 Tak jak wspominałam na fb, w czwartek "starszyzna" miała wychodne. Najpierw Poranna kawusia w towarzystwie przemiłych gości, później szybka wyprawa do galerii aby kupić czapki i w drogę :)

Aleks zadbał o to by futerka nie przeszkadzały starszym 
w delektowaniu się aromatycznym napojem :)




W planach mieliśmy co prawda ok 30-35 km, ale po stronie niemieckiej ścieżki rowerowe, ba nawet polne drogi są przystosowane do jazdy rowerem, a nie jak w PL terenówkami. Trasę tę pokonywaliśmy wiele razy samochodem i przez to nie zauważyliśmy niczego nadzwyczajnego. Tym razem jechaliśmy wolniej niż autem i pewnie dlatego tak nam się spodobało, że postanowiliśmy pozwiedzać okolicę i ostatecznie wyszło nam 67,5 km :)

Po przejechaniu 1/3 trasy:) 


Tak wygląda trasa w całości


Jako, że moje nogi nie są przyzwyczajone do takiego wysiłku, a teren był bardzo zróżnicowany i duża część trasy była pod górkę, w nocy budziłam się kilka razy. Ból mięśni czworogłowych sprawiał, że zaczęłam się obawiać kolejnego dnia, a byłam umówiona z futerkami z bardzo dawną znajomą i jej psiakiem.  Rano na szczęście udało się rozchodzić mięśnie i bez bólu ruszyliśmy na spotkanie.

W tramwaju oczywiście nie obeszło się bez miziania. Rasta potrafi się ustawić :)

 

 Najpierw zapoznanie na psim wybiegu, a później były szaleństwa w jeziorku.




Mało widoczne, ale moje ulubione zdjęcie :) 



 W drodze powrotnej jak już futerka wyschły trzeba było się domoczyć :)








Share:

2 komentarze

  1. W końcu nie można być za długo suchym. :)
    Wow 67km..chyba bym padła..:)

    OdpowiedzUsuń
  2. kawka pyszna....przynajmniej wiem jakimi ciastkami Cię przekupić , jakbym coś chciała:) a wyprawa super....szkoda że nie dałam rady....ale może innym razem ;)

    OdpowiedzUsuń