O psach, które jeżdżą koleją :)

Ostatnio bardzo popularny jest temat spędzania czasu z psem. Co raz więcej miejsc zachęca do przyjazdu ze swoim pupilem. Super, tylko jak tam dotrzeć jeżeli z jakiś przyczyn nie mamy możliwości podróżowania samochodem? Z busami bywa różnie, raz kierowca nas weźmie innym razem nie, koszt uzależniony jest chyba też w większej mierze od kierującego. W autobusach raczej nie ma problemu, jest jasno określone czy pies musi mieć bilet i jaki, czy nie. Najwięcej zachodu sprawia pozyskanie informacji odnośnie podróży pociągiem.

Ostatni raz z usług kolei korzystaliśmy w kwietniu. Był to szynobus, czyli nie musieliśmy się martwić, że ktoś z podróżujących z nami w przedziale będzie miał jakieś zastrzeżenia. Jadąc "tam", trafiliśmy  na super Panią, która była kierowniczką pociągu. Współpasażerowie też bardzo entuzjastycznie na psy reagowali. W drodze powrotnej ubyło nam osób w grupie, liczba psów pozostała bez zmian. Jako, że bilety mięliśmy wykupione przed wyjazdem, to w drodze powrotnej mieliśmy opłacone o 2 miejsca za dużo - to był ponoć problem. Mimo, iż pan kierownik pociągu był bardzo niemiły w stosunku do nas, do psów podszedł pozytywnie.
Bilety dla psów kosztowały nas po 4,50 / za psa w jedną stronę. Musieliśmy mieć psy cały czas na smyczy
i w kagańcach. Były to ok. 2 godz podróże, tak więc odbyły się bez komplikacji.

Niestety podczas ubiegłych wakacji nie było tak kolorowo. Trasa Szczecin - Zakopane i powrót. Pociąg TLK, w przedziałach odstępy między siedzeniami tak wąskie, że 2 mężczyzn na przeciwko siebie usiąść nie może, bo będą stukać się kolanami. W związku z tym nie ma szans na wstawienie transportera do środka - bo taki był plan pierwotny. Korytarze tak wąskie, że walizki ludzie muszą bokiem prowadzić. Zmuszeni byliśmy rozłożyć się przy drzwiach koło toalet. Całe szczęście jechaliśmy od początkowego przystanku, dzięki czemu z wc nie wydobywał się wiadomy zapach. Podróż spędziliśmy tuż za lokomotywą lub na samym końcu pociągu, w zależności z której str akurat doczepiona była lokomotywa. Podróż minęłam nam całkiem przyjemnie i wygodnie gdyż na karimatach swobodnie mogliśmy wyprostować nogi. Kierownicy pociągów (na trasie były 4 zmiany) byli zafascynowani psami i żaden złego słowa nie powiedział. Ba nawet ciut dłuższe postoje robili i sami mówili kiedy można z psiakami na zewnątrz na siku wyjść :)
To tyle z przyjemności. Przed wyjazdem trzeba było zaopatrzyć się w bilety. No właśnie był drobny szczegół, gdyż nikt z pracowników nie potrafił nam powiedzieć jakie bilety dla psów mamy kupić, ponieważ jechały w transporterze. Cena biletu dla psa w TLK wynosi 15,20. Pies przewożony w transporterze jedzie za darmo, jednak żaden regulamin nie uwzględnia 2 psów w jednym transporterze, tak samo nie ma wzmianki o dużych psach w transporterach. Jak się okazało osobą decyzyjną jest kierownik pociągu. Więc dalszy ciąg zamieszania polegał na odnalezieniu właściwego kierownika pociągu i ustalenia z nim wersji. Na peronie znaleźliśmy 3 panów rozmawiających ze sobą. Jeden powiedział, że w takiej sytuacji psy jadą za darmo, kolejny że płaci 1 pies, a trzeci pan się zastanawiał. Na naszą korzyść okazało się, że pierwszy pan był kierownikiem naszego pociągu.
W drodze powrotnej już nikogo o nic nie pytaliśmy i nie było problemu. Dopiero przed poznaniem trafiła się Pani, która była niezadowolona z obecności psów na terenie pociągu i stwierdziła, że psy powinny mieć bilety. Jednak nas obowiązywała decyzja pierwszego kierownika i Pani jedyne co mogła zrobić to pomarudzić :)


Share:

16 komentarze

  1. Hahaha no to było wesoło:):):) ale za to wspomnienia nie zapomniane:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wspomnienia są :) I doświadczenie cenne, teraz już wiemy, żeby nie pytać pań w kasach, ani żadnych osób w icc tylko od razu do kierownika pociągu :) Można sporo czasu zaoszczędzić :)

      Usuń
  2. o kosztach podróżowania tez już u mnie był wpis ;)

    co do uzdy to wszystko jest ok, ale w momencie kiedy psiakowi się coś nie spodoba to mimo wszystko może dziabnąć - po to jest kaganiec.

    My wiemy, że na pewno nigdy pociągiem jechać z Fado nie będziemy - za dużo nerwów kosztowało to naszego psiaka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukamy, poczytamy :) Póki co się rozkręcamy :)


      Tu akurat mam pewność, że nic nie zrobią. Wiadomo do obcego psa trzeba mieć choć odrobinę ograniczone zaufanie, jednak jeśli się dobrze zna swojego psiaka, spędza z nim często i 24 godz na dobę w różnych miejscach to można zwierzaka poznać.
      Wiem jakich sytuacji moje futra bie lubią, jakie znaki wysyłają kiedy coś im nie pasuje. No i muszę zaznaczyć, że od samego początku pobytu u mnie wpajałam im zasadę , że ludzie są najfajniejsi na świecie. Nawet ci pod wpływem alkoholu. Dzięki temu teraz lgną do każdego ludzia po pieszczoty. Nie reagują na hałasy czy wystrzały fajerwerków, więc spokojnie możemy się przejść z w pełni wyluzowanymi psami np. na teren jakiejś imprezy z fajerwerkani i tłumem ludzi.
      Znając je na tyle, mogę wpełni (bez obaw, że coś zmajstrują) wziąć odpowiedzialność za nie i ich czyny.

      Usuń
  3. Materiałowy transporter! Genialne! Rozpakowujecie go po wejściu do pociągu i składacie przed stacją wysiadkową, czy macie jakieś inne myki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o transportery jest genialny. Swoją przygodę zaczęłam z metalową klatką - była ciężka i nieporęczna, choć miałam pewność, że pies jej nie rozwali. Wtedy postanowiłam kupić plastikowy transporter, sprawdzał się bardziej, choć miał kilka minusów - drzwiczki z jednej strony - jak chcieliśmy wsadzić do auta (musiał stać w poprzek) pojawiał się problem bo pies nie miał jak wejść, no i rozkładał się na 2 części i po złożeniu zajmował sporo miejsca. Psy miałam odchowane i nauczone do zostawania w kennelu kiedy postanowiliśmy kupić materiałowe. Mamy 2, większy i mniejszy. Na zdjęciu większy ale i do mniejszego się oba mieszczą :)

      Od razu po wejściu do pociągu je rozkładamy, pakujemy futra do środka i dzięki temu mamy wolne miejsce na rozplaszczenie się ze wszystkimi tobołami. Jedyny minus - nie jest aż tak wytrzymały, no i troszkę niewygodnie się go niesie, ale myślimy nad domontowaniem jakiś pasków :)

      Kupiliśmy na allegro.

      Usuń
    2. A jakie macie modele? I czy one się składają?
      Konkretów potrzebuję, bo konkretnie myślę o kupnie :)

      Mój waży 27 kg to może wcisnęłabym go w taki jak Wy macie mniejszy, ale nie wiem jakie wymiary będą dobre, bo na razie jak mierzyłam transporter rozmiar L to jednak jakiś mały się wydawał

      Usuń
    3. U nas wygląda to tak:
      [URL=http://s405.photobucket.com/user/Kaaamilkaaa/media/transportery.jpg.html][IMG]http://i405.photobucket.com/albums/pp133/Kaaamilkaaa/transportery.jpg[/IMG][/URL]

      Tutaj znalazłam linka z takimi samymi na allegro:
      http://allegro.pl/klatka-torba-transporter-dla-psa-kota-50x34x34cm-s-i3341562826.html

      My jak wybieraliśmy rozmiary, liczyliśmy się z tym, że czasem będzie dłuższa podróż i psiakom musi być wygodnie. O ile dobrze pamiętam mamy XXL i L, ale pewna nie jestem. Będę musiała zmierzyć.

      W mniejszym się Shadow mieści, ale w większym spokojnie mogę 2 futra wcisnąć, wiec jak nie mam możliwość zabrać 2 klatek, biorę jedna większą.

      Usuń
    4. Ooo, dziękuję za odpowiedź. Co prawda obrazek się nie chce pokazać, ale link do allegro wystarczy :) Świetnie, świetnie. Mój się boi niektórych ludzi kiedy znajduje się w ciasnych pomieszczeniach jak klatka schodowa, wagon metra, autobus i stosuje agresje ofensywną (co mnie też stresuje bo nigdy nie wiem kiedy wyskoczy) więc taki transporter byłby i-de-al-ny :D

      Usuń
    5. U nas się sprawdza, gdyż futra od wszystkich domagają się czułości i pieszczot. Nawet z żarłem w papie. Dlatego transporter jest idealny bo muszą się zająć żarciem, a nie mizianiem:P

      Usuń
  4. zawsze wprawiam w konsternację konduktorów w pociągu, jak na jednego psa mam bilet (i jedzie na kolanach), a drugi w transporterze. Teoretycznie na 1 osobę może być tylko 1 pies. Ja się trochę tłumaczę, że to małe i kompaktowe, zazwyczaj nie mam problemów, ale już zdarzyły się sytuacje, że nade mną deliberowało 3 konduktorów i każdy inaczej widział kwestię biletu dla psa lub jego braku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jechalam z moim psem do Piły pociągiem i jest w regulaminie ktory ytalam ze pie w transporterze jedzie za darmo wiec dwa psy tak samo ja nie wiem nad czym sie oni zastanawiali. A widze ze na zdjeciu macie taki skladany transporter materialowy ? Przydałby mi się taki ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiali się, ponieważ w tych wszystkich ichnych regulaminach były 2 punkty, które wzajemnie sobie przeczyły. Chodziło o rozmiar transportera im, poza tym była to jak widać dla nich nowa sytuacja i nie wiedzieli jak to ugryźć, a wiadomo dla nas to było ponad 60 zł, a za te pieniądze woleliśmy coś psiakom kupić niż płacić za takie warunki przejazdu. Już pomijam fakt miejscówek. Od początku była mowa, że będziemy na korytarzu, a miejscówki i tak musieliśmy kupić :/

    OdpowiedzUsuń