Rowerowa sobota :)

Jako, że jazda na rowerze nam się bardzo spodobała, postanowiliśmy pierwszy raz pojechać w nasze ulubione spacerowe strony, na 2 kółkach. Jak powszechnie wiadomo organizując grupowe akcje, zawsze kilka pojedynczych osób w ostatniej chwili odpadnie, bo "coś tam". Ci, którzy nie ruszyli tyłków niech żałują :)

W piątek na szybkiego trzeba było wykombinować z czego i jak stworzyć podpięcie psów do roweru, tak by było wygodne dla nich i dla mnie no i bezpieczne. Do tej pory używałam 2 smyczy, ale poza rowerowaniem są też spacery, więc smycze potrzebne, poza tym wielkie węzły zasłaniały Rastolinie widoczność. Powstało takie o coś :) Spisuje się całkiem spoko :)


W sobotę chwile po godz. 9 wyruszyliśmy z domu. Najpierw 3 człowieki + 3 rowery + 2 psy
w tramwaju, a potem w autobusie dołączyła do nas Wanda z rowerem, 4-letnim Maksiem i Coco,
no i magiczną przyczepką :)

Magiczna przyczepka zaparkowana w autobusie :) 



Po dotarciu w moje stare strony, dopompowaniu braków w oponach
i dodarciu jeszcze jednego uczestnika, endomondo zostało uruchomione a my ruszyliśmy
w poszukiwaniu przygód :)

W takim składzie ruszyliśmy i w takim też wróciliśmy :) 


Początkowo było troszkę zamieszania, ale ostatecznie przyczepka została przepięta do innego roweru i tak już zostało do końca ;)

Kiedy dotarliśmy do pierwszego celu wszyscy byli zadowoleni. Woda, żarełko, ognicho i śmiechowe towarzystwo sprawiły, że czas szybko uciekał.



Shadow - najlepsza niania w mieście - koszt 1 wiaderko :P



Koleżanka zmarzła, pobrudziła się i już chciała wracać :P


Coco i jej ręczniczek w królewny.




Z Tatusiem :)



Wof wof 


Dalsza droga miała być powrotną, ale troszkę nie ogarnęliśmy koncepcji :P
Mimo to było wesoło.


 Podróż w przyczepce bywa męcząca :)



Odpoczynki



 Dzięki temu wujkowi, Maksio i Coco mieli tak wygodnie :)


 Tak wyglądała nasza trasa bez dojazdów z przystanków itp. Po doliczeniu wszystkich odcinków wyszło ciut ponad 25 km.





Share:

5 komentarze

  1. wyprawa super:) Maksiu zachwycony:):) Dziękujemy wujkowi Marcinowi za użyczenie nóg:D ale biorąc pod uwagę ze dymałam z Twojego domku rodzinnego domku do swojego domku przez Zdroje to wg dr Google trzeba doliczyć 11,7 km!!!:P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna wycieczka :) A taka przyczepka fajna sprawa :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ale super! ciekawie wymyśliliście z tym przypięciem psa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba, że mówimy o przypięciu Coco w przyczepce ;)

      Usuń