Bo najgorsza jest bezradność...



U nas standardowo dni mijają z prędkością kilkakrotnie większą niż u wszystkich dookoła. Wcale,
a wcale się nie nudzimy. Dodatkowo moją głowę ostatnio zaprząta myśl o pewnej haszaczakowej dziewczynie. Panna adoptowana jakiś czas temu ze schroniska, generalnie przywieziona z drugiego końca kraju. Warunki mieszkalne posiada superowe, ruchu również sporo, raz rower, raz rolki a raz jeszcze inne aktywności. Psica trafiła prawie idealnie, z mocnym akcentem na prawie. Otóż, pannie już kilkakrotnie zdarzyło się zwiać. Tak wiem „te psy tak mają”. „Za każdym razem wracała sama
po kilkanaście km do domu”, tym razem nie wróciła, wylądowała w schronie. Oczywiście właściciele odebrali zgubę i są bardzo szczęśliwi. Kochają psice. No właśnie to miłość powoduje, ze chcą dla niej jak najlepiej, więc „nie chcą jej ograniczać”. I tu zaczyna się problem. Nie bardzo mam pomysł w jaki sposób wytłumaczyć właścicielom, że jednak ich tok myślenia nie należy do najlepszych
w tej kwestii. Nie widząc żadnego zła, w sytuacjach gdzie haszczak spiernicza i się wałęsa, dodatkowo pozwalając na takie sytuacje, czynią mu krzywdę. Spędziłam ponad dobę na próbie konwersacji i oczywiście wyszłam na tą złą, wyrodną, czyniącą psom krzywdę przypinając im smycze, które nie mają szans się zerwać. Krzywdzę przecież swoje psy, zapobiegając ich spierniczeniu w miasto i ograniczam je „myśląc za nie”.

Nie znoszę uczucia tak potwornej bezradności. Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i wiedział jak sobie w niej poradzić?


Share:

1 komentarze

  1. Niestety na "głupotę" ludzką nie wynaleziono jeszcze skutecznej terapii. Tak już bywa, że dość często problemem w współżyciu zwierząt z ludźmi, to ludzie nie umieją się dostosować. Cieszy fakt, że ludzie z tej historii robią tyle dobrego dla psa ale czy do końca? Taka ucieczka może się źle skończyć niestety dla pieska... Jak w ich głowach "coś" się nie zmieni to z dużym prawdopodobieństwem ta historia będzie miała smutne zakończenie. Oby zrozumieli, że Ty im dobrze radzisz za nim będzie za późno...

    OdpowiedzUsuń