Małe co nieco o paszczękach i innych zębowych sprawach :)



Zęby pełnią jedną z najważniejszych ról w ciele zwierząt. Gdyby nie one to osobnik praktycznie
nie byłby zdolny do polowania, jak i pobierania pokarmu. Co się z tym wiąże pewnie nie miałby szans na przeżycie. W warunkach domowych pies wcale nie musi polować. W sytuacji braku uzębienia w dzisiejszych czasach dostępne są produkty w tak przygotowanej formie, że można sobie poradzić bez gryzienia.  Warto jednak zrobić wszystko by nasz pupil mógł korzystać ze swoich zębów jak najdłużej. Jak o nie dbać? 


O to kilka rad, które mogą pomóc w zadbaniu o zdrowe zęby naszego pupila.

  • W okresie rozwoju zębów stałych nie należy się z psem bawić w szarpanie, delikatne jeszcze zęby mogą się powykrzywiać.
  • W okresie zmiany zębów doskonałą zabawką dla psa jest miękka kość cielęca, zwłaszcza pełna smakowitych chrząstek. Gryząc kość pies poddaje naturalnym naprężeniom mleczne zęby, które łatwiej obluzowują się i wypadają, a zarazem podajemy psu łatwo przyswajalne związki, niezbędne do budowy kośćca.
  • Pamiętajmy, że podawanie psom antybiotyków (a konkretniej - tetracyklin) w okresie zmiany zębów może prowadzić do trwałych zmian w ich wyglądzie: przebarwień szkliwa, zmiany kształtu lub nawet uszkodzenia zawiązków zębów stałych – i niektóre zęby nie wyrosną w ogóle! Podobny wpływ na zęby mogą mieć niektóre choroby, jakie dościgną naszego pupila w tym okresie (zwłaszcza szczególnie niebezpieczna jest tu nosówka).
  • W osadach nazębnych mnożą się rozmaite pierwotniaki, będące często źródłem bardzo nieprzyjemnego zapachu z psiego pyska, dlatego też wielu weterynarzy usuwanie kamienia łączy z podawaniem preparatów dezynfekujących psi pysk.
  • Sposobów usunięcia kamienia jest wiele, i wszystkie wychodzą z zasady, iż łatwiej zapobiegać niż leczyć. Na szczęście w sklepach zoologicznych dostępnych jest wiele rodzajów przekąsek 
    i zabawek, które mają za zadanie czyścić psie zęby. W ten sposób można połączyć przyjemne
    z pożytecznym i zapobiegać powstawaniu kamienia nazębnego.


  • Psy karmione suchą karmą maja z reguły mniejsze kłopoty z kamieniem nazębnym, gdyż gryząc kulki czy granulki karmy także ścierają sobie zaczątki kamienia. Psy karmione miękkim pokarmem, nie czyszczącym tak zębów, częściej potrzebują dodatkowej opcji czyszczenia.
  • Warto pamiętać, że skłonność do odkładania się kamienia nazębnego związana jest nie tylko
    z dietą psa, ale i z czynnikami osobniczymi, takimi jak skład chemiczny śliny. Powoduje to, między innymi, także trudność w określaniu tempa narastania kamienia – niektóre psy mają bez wielu zabiegów do późnej starości zęby olśniewająco białe, niektóre borykają się
    z kamieniem przez całe życie.
  • Jeśli jednak, mimo wszelkich starań pojawi się na zębach naszego pupila brudno brązowy nalot (najpierw pojawia się on przy dziąsłach i od wewnętrznej, położonej bliżej języka stronie zębów), to trzeba zabrać się za jego usunięcie. Jeszcze kilkanaście lat temu kończyło się to nieuchronną wizyta u weterynarza, który w narkozie mechanicznie odpowiednim drapakiem zdejmował kamień z zębów psa. Czynność ta bywała dość kłopotliwa, jak każdy zabieg związany z usypianiem zwierzęcia. Dziś, na szczęście, nie jest to już jedyne wyjście.
  • Sklepy zoologiczne oferują szeroka gamę preparatów pomagających usunąć kamień z psich zębów, w najrozmaitszej formie. Najpopularniejsze bodaj są spraye, którymi wystarczy spryskać kamień, by po chwili usunąć go bez kłopotów choćby paznokciem (najczęściej sprzedawane są one pod firmą TRIXIE lub Beaphar). Równie skuteczne są owijane wokół palca gaziki, nasączone specjalnym płynem, którymi przeciera się psie zęby, łączące działanie chemiczne i mechaniczne (Beaphar, Vetzyme)
  • Jeśli jednak wolimy skorzystać z pomocy weterynarza, to warto poszukać lecznicy dysponującej urządzeniem o nazwie piezodent, którego stosowanie nie wymaga wprowadzania psa w narkozę.
  • Zdejmowanie kamienia w narkozie często jest wykonywane przy okazji innych zabiegów, wymagających sedacji, bardzo często kastracji.
  • To, iż psy w zasadzie nie chorują na próchnicę nie oznacza, że wystarczy dbać o czystość zębów, by uniknąć wszelkich kłopotów. Dość często u niektórych ras (np. buldog francuski) zdarza się przerost dziąseł, zarastających cale – niewielkie przecież – zęby. Cotygodniowa kontrola stanu uzębienia naszego pupila jest nieodzowna, by w razie niepokojących objawów udać się zawczasu do weterynarza. Również oceny weterynaryjnej wymagają wszelkie uszkodzenia szkliwa zębów, zwłaszcza u psów pracujących i biorących udział w szkoleniach obrończych, gdyż pęknięcie szkliwa wyraźnie osłabia zęby i może łatwo prowadzić do ich złamania. Stomatologia weterynaryjna nie odbiega dziś znacząco od stomatologii ludzkiej, podobnie jak protetyka.



Szczenię ma 28 zębów mlecznych (14 w szczęce i 14 w żuchwie). Na tym etapie nie trzeba zbytnio się martwić o zęby naszego pupila. Wystarczy okresowe sprawdzenie czy rosną one jak należy
i czy kształt szczęk naszego pupila nie prowadzi do deformacji zgryzu.

Dorosły pies ma 42 zęby (20 w szczęce i 22 w żuchwie). W tym etapie jak już wiadomo, warto psim zębom poświęcać więcej uwagi. 



Jednak aby czynności związane z oględzinami paszczy nie były męczarnią dla nas jaki dla naszego pupila, warto pomyśleć o tym wcześniej i już za młodu przyzwyczajać czworonoga do takich czynności.

Co jednak w sytuacji jeśli to zaniedbamy, albo trafi do nas już odchowany zwierzak?

Shadow od małego był przyzwyczajony do zaglądania do pyska, uszu i innych niekoniecznie przyjemnych zabiegów. Na dzień dzisiejszy można z nim zrobić praktycznie wszystko.
Rasta natomiast jak do nas trafiła była w kiepskim stanie psychicznym, ale i tak starałam się z nią takie rzeczy robić, więc po tych kilku latach, tez pozwoli pozaglądać i sobie wszystko
da posprawdzać.
Jako, że moje futra obgryzają spore ilości patyków, kości, jedzą też często suchą karmę, do tej pory nie odczuwaliśmy potrzeby mycia im zębów. To się zmieniło. Kilka dni temu uświadomiłam sobie, że prędzej czy później przyda się paszczęki poszorować. No właśnie, później to już będzie mega stres. Wspomnieć trzeba obowiązkowo, że takie pomysły u mnie nigdy w ciągu dnia nie powstają.
Co z tym się wiąże żaden zoologiczny w okolicach bliższych lub dalszych nie był czynny.
Tak oto zakupiłam pastę dla ludzkich maluszków, taką wiadomo, którą dziecko jak zje to nic się nie stanie, no i taką dzieciuchową szczoteczkę. Pasta mmm… truskawkowa, żadne futro nie pogardziło, nawet koty się domagały. Szczoteczka dla psa nic szczególnego, cały zabieg również wrażenia
nie robił, bo ta pasta, mmm… Natomiast psica stwierdziła, że szczoteczka kojarzy jej się z potworem i do paszczy zaglądać jej nie będzie. Nawet ta cudowna truskawkowa pasta, nie była w stanie przekonać o pokojowych zamiarach dzieciuchowej szczoteczki. Wtedy pojawił się kolejny pomysł. W domu stała na tzw. czarną godzinę, psia pucha. Szczoteczka najpierw służyła za łyżeczkę, chwilę później zaczęła pomału dobierać się do zębów i w taki sposób Rasta nawet nie wiedziała kiedy, zaczęła pięknie wystawiać zębiska do mycia. Po kilku godzinach już czyściutką szczoteczką i pastą udało się  bez ekscesów wyszorować paszczękę psicy.

Share:

1 komentarze

  1. Dodałam do obserwowanych.
    Liczę na rewanż :)
    cooldogyorkie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń