Czekoladowe historie z psem...




Po nieprzespanej nocy zabawy wyglądają tak. Każdy ma swój własny sposób na konga. Na szczęście wszystko ok, ale w nocy gotowi byliśmy nawiedzać weta. Wszystko zaczęło się od ogromengo wora, w którym były mniejsz, a w nich różności, również spożywcze. Całość miała zostać przekazana na paczki dla potrzebujących. Rasta chyba nie była zadowolona, że nikt jej nie uwzględnił. Znalazła chwilę nieuwagi i pochłonęła 3 tabliczki gorzkiej czekolady. W ciągu dnia poza niebotyczną ilościa bąków, nic się nie działo. Akcja rozwinęła się po północy. Okropne wzdęcie, ból brzucha i straszna nadpobudliwość. Psica biegająca i skacząca dosłownie wszędzie. Każąca masować swój wzdęty brzuch, a do tego dźwieki, które wydawała. Nic przyjemnego. Na całe szczęście podany węgiel i masaże pomogły. 
Po całej akcji wyciągamy wnioski: nawet jeśli jesteś pewien, że coś jeat zabezpieczone przed Twoim psem - on i tak sobie z tym zabezpieczeniem poradzi.

 

Share:

2 komentarze

  1. Biedna musiała się strasznie męczyć :(

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety, tak to jest jak się do czekolady psina dorwie... Ja dlatego zawsze dla mojej Niuńki mam czekoladę dla psów, np. tą: czekolada dla psa , żeby nie musiała błagać mnie wzrokiem, kiedy ja pochłaniam swoją tabliczkę :)

    OdpowiedzUsuń