O psio-ludzkich terapiach

Od zawsze uważałam, że moje zwierzęta muszą umieć się zachować w różnych sytuacjach. Najważniejsza sytuacja to niepodważalnie odpowiednie zachowanie się w stosunku do osób nieznajomych i dzieci. Nie wyobrażam sobie, aby którekolwiek z moich futer zareagowało agresją na kogokolwiek. Stąd też wynika sporo niedociągnięć wychowawczych u Rasty w innych kwestiach. Jak wielokrotnie wspominałam dziewczyna od początku pobytu u nas miała awersję do ludzi, a mężczyzn bała się wyjątkowo mocno. Do tej pory zdarza jej się zaszczekać na obcego gościa, ale raczej w ten sposób wymusza konieczność zapoznania się. Wciąż nad tym pracujemy. 
Z Shadowem jest ciut łatwiej, bo jest on z natury spokojniejszy i często ma wszystko w nosie. Jeśli jeszcze  dostanie coś do chrupania, to nie interesują go nawet dzikie tłumy ;) Dziewczyna natomiast w takich sytuacjach najczęściej domaga się pieszczot. Dlatego wciąż uczymy się, że będąc wśród wielu ludzi nie można domagać się miziania. Można je dostać, ale trzeba znać umiar.

Świetną okazją do skorzystania z niecodziennych warunków była prezentacja Przemka Kossakowskiego, podczas festiwalu Włóczykij. Jako, ze nie udało nam się nikogo namówić na wspólny wypad, pojechałyśmy z Rastą same. Przed rozpoczęciem dziewczynę rozpierała radość, bo co chwilę ktoś do niej podchodził i się witał, a co za tym idzie było mizianie, za zupełną darmochę.
Kiedy już się zaczęło, światła przygasły i zapadła cisza. Pomijając moment braw, w którym się troszkę dziewczyna zestresowała (mamy nowy temat do ćwiczeń), wszystko było ok. Owszem nie obyło się bez pasty w tubce i kilku smaków, ale przez całą godzinę ja mogłam słuchać opowieści Przemka, a Rasta chillowała sobie na ziemi.



W tym wypadku mogłyśmy wykorzystać przypadkowych ludzi do pracy nad psicą. Jako że, nie jesteśmy egoistkami, to chwilę po prezentacji już byłyśmy w aucie. Skorzystałyśmy z wolnego czasu by tym razem futro pomogło w pracy nad 2 mniejszych panów. Jak można dostrzec na zdjęciach poniżej, korzyści były obopólne.

Młodszy bardzo boi się psów. Już same spojrzenie sprawiło, ze postanowił zamknąć się w swoim pokoju i z niego nie wychodzić. Postanowiłyśmy dać mu czas, a w ramach niewielkiego dodatku motywacyjnego w pokoju gościnnym na stole pojawiły się ciastka.

Ten czas był idealny dla Starszego. Nieograniczone pokłady energii, objawiające się zarówno ruchem jak i dźwiękiem w połączeniu z ogromem radości i pobudzenia psicy stworzyłyby jeden wielki chaos. Dlatego pierwszym punktem było wyciszenie. Mama chłopców całkiem nieźle sobie radzi ze świadomym wychowaniem małych urwisów, dlatego wystarczyło tylko szybkie przypomnienie co pieski lubią, a co niekoniecznie, z uwzględnieniem preferencji Rasty.


Łapki :)














W między czasie Młodszy zainstalował się przy stole i z zaciekawieniem, ale i widocznym dystansem się przyglądał.

Jeszcze chwilka i oboje by spali :)






W końcu i na Młodszego przyszła pora. Małymi kroczkami powolutku. Najpierw wspólnie sprawdzaliśmy czy pies ma mięciutką sierść i w których miejscach jest mięciutka i miła w dotyku. Pomalutku doszliśmy do głowy, więc poza sierścią sprawdziliśmy czy nos jest mokry, ale było to jeszcze stresujące, więc wróciliśmy do grzbietu.

Później jeszcze chwila wygłupów z ciotką w towarzystwie Rasty, a na koniec buziak w ogon 😍


Kanapka :)

Zmasowany atak na ciotkę :)

Co tu się dzieje?!


Więcej o Młodszym i Starszym, poglądach wychowawczych i nie tylko możecie poczytać u Kobieta o...

Share:

5 komentarze

  1. bardzo fajne takie spotkanie dzieci z psem ... chłopcy mogli sie zapoznać ze zwierzakiem a dla psa to też pewien rodzaj tresury bo dziecko to co innego niż dorosły, mój Tomek nie boi się ale kurcze ja mam stracha żeby coś mu jakiś pies nie zrobił bo on tak pewnie biegnie do zwierząt a to wcale nie jest takie bezpieczne, szczególnie na wsi gdzie psy z reguły biegają samopas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, dlatego moim zdaniem bardzo ważne jest by od małego uczyć dziecko relacji. Tłumaczyć co jak działa, że pies/zwierzę też czuje, ale nie straszyć, że każdy pies to morderca. Ważne jest by dziecko było nauczone schematu, że zanim podejdzie do psa, trzeba zapytać właściciela, że jeśli już chce pogłaskać to pod nadzorem i koniecznie wiedzieć co pieskom nie sprawia przyjemności i co może je rozzłościć.
      Często spotykam się z sytuacją, że w otoczeniu pojawia się dziecko, które na widok psa zaczyna biegać, krzyczeć, piszczeć wymachiwać rękoma. W takiej sytuacji uważam, że cała wina jeśli coś by się wydarzyło leży po stronie rodzica. Każde zwierze również może się wystraszyć takiego zachowania i nieodpowiednio zareagować.

      Usuń
    2. dokładnie, dziecko powinno wiedzieć, ale mój 2-letni oszołom czasem jest nieprzewidywalny pewnie dlatego, że u nas są 3 psy i one nic mu nie robią więc uważa, że żaden mu nic nie zrobi ... może jak będę w Szczecinie, a Marta pozwoli to byśmy się u niej z Rastą spotkali, bo Tom przyjedzie ze mną :)

      Usuń
  2. Trzeba zaplanować kolejne sesje! Jestem w wielkim szoku, że Miki w ogóle dotknął Rasty, masz ciocia dar przekonywania :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za :) Jeśli przeżyję weekend, to w przyszłym tygodniu można by coś pomyśleć, a nawet trzeba by :)

      Usuń