Samochodowe must have psiarza

Ostatnio bardzo często przewijają się u nas tematy samochodowe. Co chwilę ktoś ze znajomych zdaje prawko, czy też zastanawia się nad kryteriami, jakie musi spełnić poszukiwany wóz. Nasz psiobus jest spoko, jednak zdaję sobie sprawę, że to nie jest to jedyne wymarzone auto, o które będziemy się troszczyć całym stadem i powiem szczerze co raz bardziej nie mogę doczekać się zmiany.
Pozostając w temacie, ostatnio natknęłam się na POST napisany przez Zosię z bloga Pies w Warszawie, właśnie o wyborze samochodu dla posiadaczy dwóch dużych psów. Przez co przypomniało mi się jak sprawdzałam, czy potencjalnie przyszłe auto nada się choćby tymczasowo pełnić rolę psiobusa. Było przy tym trochę śmiechu :)

Wybór samochodu to jedno, a wyposażenie to już inna para kaloszy. W weekend w końcu znalazłam chwilę, by zająć się odgruzowaniem i doprowadzeniem do stanu względnej używalności nasz psiobusik.  Z każdym znajdowanym przedmiotem, co raz bardziej zastanawiałam się, czy to moje "wszystko się przyda" ma rację bytu i co w aucie wożą inni psiarze. Dlatego postanowiłam zrobić listę niestandardowych rzeczy, które zawsze z nami jeżdżą i czekają na chwilę, kiedy mogą się w końcu przydać.


PRZECIĘTA NA DWIE CZĘŚCI KARIMATA- nie zajmuje prawie w ogóle miejsca, a przydała się już kilka razy: by było miękko podczas spania w aucie, by nie siadać na betonie, kiedy jesteśmy w terenie, czy żeby futra nie kładły się bezpośrednio na ziemi.


TRANSPORTER/KLATKA - po złożeniu zajmuje niewiele miejsca, podczas podróży ze zwierzakiem zabezpiecza przed szwendaczką czworonoga po aucie, przed wszędobylską sierścią czy piachem, a w naszym przypadku pomaga również w wyciszeniu futer i pełni rolę azylu do spania.


RZUCAK I PIŁKA - zabawka, z której pół życia się śmiałam. Dopiero w tym roku dokonałam zakupu i bardzo żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Rewelacyjnie sprawdza się w każdych warunkach. Jeśli futro jest nakręcone na piłki to mamy szybki, łatwy i czysty sposób na zmęczenie psa, skupienie jego uwagi, czy zajęcie wolnego czasu.


ŚPIWÓR - podobno "kiedy Ruda z domu wychodzi z torebką i zabiera psy do auta, nigdy nie wiadomo czy właśnie się nie wyprowadza". Jak wiadomo damska torebka to skarbnica wszystkiego (w mojej na przykład ostatnio podróżowała szlifierka), niestety nie wszystko się w niej mieści, dlatego "większe przydamisie" trzymam w aucie :) Jednym z nich jest śpiwór, który przydaje się notorycznie w najmniej przewidywalnych sytuacjach. Stanowi najbardziej podstawowe wyposażenie każdego mojego samochodu, od kiedy mam prawko.


BUTLA Z WODĄ - zazwyczaj w psiobusie mam mineralną na czarną godzinę, do tego aluminiowa butla, w której bez problemu można parzyć kawę, czy herbatę, a także używać na zimno.


SMAKOŁYKI - o ich przydatności chyba nie muszę pisać nikomu, kto ma choć minimalne pojęcie na temat funkcjonowania psa ;)


LINA ALPINISTYCZNA - cienka, ale długa, z opcją spięcia jak pas biodrowy. Nie raz ratowała, kiedy zgubiliśmy smycz, albo trzeba było spiąć jakąś znajdę. Kilkakrotnie przydała się również do wyciągania zakopanych aut, kiedy zabrakło linki holowniczej.


ROLKA DO UBRAŃ - jestem zdania, że naturalne futro najlepiej prezentuje się na zwierzakach, dlatego rolka do kłaczków jest bardzo ważnym gadżetem samochodowym :)


ELEKTRYCZNY ODŚWIEŻACZ - patent podpatrzony u Beaty z Dogs on holidays. Zdecydowanie kupuje ten pomysł i będę polecać każdemu, kto nie przepada za typowo samochodowymi zapachami, które na początku pachną tak intensywnie, że nie da się wytrzymać, a chwilę później już wcale.
Podróże są jeszcze przyjemniejsze, kiedy w aucie pachnie świętami zamiast błotem:)


ŁADOWARKA SAMOCHODOWA - 1 kabel usb z 3 końcówkami. Idealna opcja dla osób żyjących w biegu. Można jednocześnie ładować np. 2 rożne telefony i psią obroże (o obrożach, których używamy po zmroku pisałam tutaj).



Ciekawa jestem co inni psiarze wożą w swoich autach. Koniecznie podzielcie się pomysłami :)




Share:

0 komentarze