Kolejny weekend szkolny
dobiega końca. Zajęcia co raz ciekawsze no i zaliczony pierwszy wyjazd
w teren do pacjenta. Pacjentem tym razem był kulejący koń. Po oględzinach pacjenta mieliśmy czas aby sobie pozwiedzać tereny gospodarstwa. Oczywiście nie obeszło się bez porobienia fotek.
w teren do pacjenta. Pacjentem tym razem był kulejący koń. Po oględzinach pacjenta mieliśmy czas aby sobie pozwiedzać tereny gospodarstwa. Oczywiście nie obeszło się bez porobienia fotek.
Poza tym w ten weekend
trafił w moje ręce pacjent – pan kurczak po konfrontacji z nożem.
Myślę, że gdyby żył byłby zadowolony z moich umiejętności krawieckich ;-)
Myślę, że gdyby żył byłby zadowolony z moich umiejętności krawieckich ;-)
W gabinecie dalej
zamieszkuje jeż i nawet zaczyna się goić. Apetyt ma jak szalony, z resztą sami
spójrzcie, mam nadzieję, że mlaskanie da się usłyszeć :)
Z pozaszkolnych wieści to
troszkę się zaniedbaliśmy, czasu deficyt i prosimy o wydłużenie doby. Towarzysko
– psio mamy zaległości, ale psio – ludzko jesteśmy na bieżąco. Na co dzień
obserwuje super relacji i tworzenie się więzi między futerkami, a moją
podopieczną. Podczas spacerów nie mogę się nadziwić, z resztą mama młodej też
była pozytywnie zaskoczona. Psiaki wpatrzone
w „małą panią”, nawet podczas ulubionej zabawy, gdzie młoda podrzuca kasztany, a futerka łapią je w powietrzu. Ja miałam zawał jak kasztan krzywo poleciał i myślałam, że Shadow niechcący wpadnie na młodą, a on kilka jakby się odwrócił w powietrzu, a kilka razy nawet odpuścił, co się nigdy nie zdarza, kiedy ja rzucam. W domu towarzyszą młodej nawet w trakcie odrabiania lekcji.
w „małą panią”, nawet podczas ulubionej zabawy, gdzie młoda podrzuca kasztany, a futerka łapią je w powietrzu. Ja miałam zawał jak kasztan krzywo poleciał i myślałam, że Shadow niechcący wpadnie na młodą, a on kilka jakby się odwrócił w powietrzu, a kilka razy nawet odpuścił, co się nigdy nie zdarza, kiedy ja rzucam. W domu towarzyszą młodej nawet w trakcie odrabiania lekcji.
Koty łapią co raz więcej
zachowań towarzyskich od psów. Kiedy po długiej nieobecności odwiedziła nas „cioteczka”
to futerka w ilości wszystkich 4 szt. ją otoczyły i nie było wyjścia, trzeba
było miziać, tulić i głaskać.
Wczoraj natomiast
wybraliśmy się do znajomych na wieczorek urodzinowy. Mają oni genialnego kota.
Między nim, a naszą Costą jest zaledwie kilka dni różnicy. Tak pocieszny
zwierzak jeszcze nami się nie zajmował, naprawdę świetny z niego gospodarz. Nie
można nie wspomnieć, że byłam pewna, że nasze futra mają dużo zabawek, myliłam się.
Ten kociak sam jeden ma 50 x więcej zabawek niż nasza czwórka. Obiecujemy to
nadrobić ;-)