Jak oznakować psa, by był bezpieczny??

Dziś ucięłyśmy sobie z Rastą okołopołudniową drzemkę. Wyglądało to mniej więcej tak :)

Po przebudzeniu, przewinął się temat jakiegoś weekendu nad jeziorem, oczywiście w towarzystwie psiaków, może nawet w liczbie większej niż nasze 2 sztuki. W wyobraźni zaczęły powstawać pomysły urlopowe - te pojawiają się  z prędkością światła i z racji na ich ilość, zliczenie jest niemożliwe. Jak wiadomo z futrami urlopuje się w plenerze, dalszym lub bliższym, ale plenerze. No właśnie, a co jeśli w jakikolwiek sposób dojdzie do zagubienia psa?

W wielu miejscach czyta się aby wyposażać psa w adresówki chipy itp. Tylko pytanie na ile to wszystko jest skuteczne?

Popularna adresówka - widziałam już różne formy, zawieszka do obroży/szelek - różne kształty, kolory, wykonane z różnego tworzywa; blaszka przytwierdzona bezpośrednio do obroży, czy chociażby ręcznie wypisany nr tel na obroży. Szybko i łatwo można odczytać nr telefony właściciela. Co jeśli zwierzak zgubi obrożę, albo samą adresówkę? Wydaje mi się, że to fajna sprawa, ale w połączeniu z inną formą zabezpieczenia.

Tatuaże - widziałam już kilka psich tatuaży, które były zupełnie nieczytelne, więc na nich chyba już w ogóle nie warto polegać.

Najbardziej zaintrygował mnie temat chipów.

"Chip, biochip to urządzenie elektroniczne, wielkości nieco dłuższej od ziarnka ryżu (maksymalnie 2 x 12mm), wszczepiane zwierzęciu pod skórę. Aplikacja (wszczepianie) wygląda jak zwykły zastrzyk.
Biochip pokryty jest powłoką obojętną dla żywego organizmu. Sam z siebie nie wysyła żadnego promieniowania ani sygnałów. Działa podobnie jak kod kreskowy wydrukowany na produktach. Na zdjęciu rzeczywista wielkość biochipa.


FILMIK, PRZEDSTAWIAJĄCY CHIPOWANIE PSA

Chip posiada swój niepowtarzalny numer, odczytywany specjalnym czytnikiem.
Numer ten zapisany być musi w stacjonarnej elektronicznej bazie danych, wiążącej ten numer z danymi tego zwierzęcia oraz jego właściciela.

Czytniki biochipów posiadają na ogół schroniska, oraz niektóre gminy lub miasta, które finansowały oznakowanie zwierząt domowych biochipami. Posiadają je także lekarze weterynarii.
Korzyści jakie daje oznakowanie zwierzęcia domowego są takie, że gdy się zgubi i trafi do Straży miejskiej, Policji, Weterynarza lub schroniska to, po odczytaniu numeru biochipa i sprawdzeniu tego numeru w bazie danych, właściciel zgubionego zwierzęcia będzie mógł być natychmiast powiadomiony gdzie zwierzę się znajduje."    (info ze strony http://proanimals.org/porady/169-czipowanie)

Tym oto tropem dochodzimy do tematu baz danych. 
Od 2007 roku istnieje jedna ogólnoeuropejska, darmowa, baza numerów biochipów, wszczepionych zwierzętom domowym w Europie. To  EUROPEAN PET NETWORK - organizacja non-profit w Brukseli. Baza dostępna jest przez 365 dni w roku przez całą dobę!! Baza ta jest powiązana z lokalnymi bazami w europejskich krajach, w których to zapisywane są, skojarzone z numerem biochipa, dane psa i jego właściciela.
W Polsce istnieją 3 bazy danych: SAFE ANIMALPOLSKIE TOWARZYSTWO REJESTRACJI I IDENTYFIKAZJI ZWIERZĄTANIMAL ID. Każda z nich  współpracuje z EuroPetNet, regularnie przesyła numery biochipów z terenu naszego kraju i tym samym usprawnia formę odszukiwania zaginionych zwierząt.

Czipy może wszczepiać tylko weterynarz i pobierając opłatę za chip i samą aplikację chipa podając właścicielowi zwierzęcia unikalny numer biochipa- najczęściej w postaci naklejki z kodem kreskowym i numerem.

Oby dwa moje futra są zaczipowane. Postanowiłam z czystej ciekawości sprawdzić jak to działa.
weszłam na stronę europejskiej bazy i sprawdziłam oby dwa numery. Przy każdym wyświetliła się informacja z danymi krajowej bazy danych - w naszym wypadku Safe Animal. Dopiero po wejściu na stronę naszej krajowej bazy danych, po ponownym wpisaniu nr chipa wyskoczyły mi dane psa i kontakt do mnie. 
W bazie rejestrował nas weterynarz. Nie skąd pomyłka, ale wg danych, które mi wyskoczyły: Shadow jest suczka rasy Owczarek Niemiecki :) Żeby nie zawracać doktorowi głowy, już wysłałam maila bezpośrednio do Safe Animal z prośba o aktualizację danych. Ciekawe ile czasu im to zajmie. Na szczęście numer kontaktowy się zgadzał, więc w razie czego kontakt będzie możliwy.

 Ostatnio dodatkowo podczas szczepienia dostaliśmy od weta zawieszki do obroży. Jest na nich numer, kod QR i namiary na lecznicę. Po zeskanowaniu telefonem przekierowuje nas na stronę internetową z numerem kom i namiarami na lecznicę.




Tak więc mamy, chipy, adresówki i adresówki te od weta. Więc chyba bardziej się już nie da ;) Dodatkowo nasz weterynarz przy każdym szczepieniu spr, czy chip działa :)





A Wy jak znakujecie psiaki?? Jakie dane podajecie na adresówkach??





Share:

6 komentarze

  1. My używamy adresówki kostki :) Możemy polecić jedynie adresówki metalowe,bo te z laminatu grawerskiego są beznadziejne. Nam adresówka z laminatu się połamała,a metalowa tylko wygięła,ale i tak dobrze się sprawuje.
    Chipowania nie stosowałam,ale chyba zachipuję mojego łaciata. A tatuażu mój pies nie posiada.
    A po szczepieniu nic nie dostaliśmy :P Ale akurat zmieniamy lecznicę i mamy za kilka dni szczepienie,więc może otrzymamy coś podobnego :)
    Jeśli chodzi o informacje które umieściłam na adresówce to z przodu Imię psa,a z tyłu adres i numer telefonu
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam z adresówek najbardziej służył nieśmiertelnik,ale wybijany, bo grawerowany się ścierał.

      To dajcie znać czy po szczepieniu dostaliście. W tamtym roku była standardowa blaszka z numerkiem i danymi lecznicy oraz informacją, że pies na wściekliznę szczepiony. W tym roku dodatkowo kod qr z rejestracją w kolejnej bazie danych.

      Usuń
  2. ja mam chip :) to nic nie bolało :) a pani dodatkowo zarejestrowała mnie we wszystkich mozliwych polskich i zagranicznych bazach psów zachipowanych. Inna sprawa, że przy wyjazdach poza nasz piękny kraj jest obowiązek posiadania owego chipu.


    same adresówki zawsze gubię, a najlepszym zabezpieczeniem jest pilnowanie psa. Ja z racji tego że boję się kopytnych dzikusów to w obcych lasach (gdzie nie znam terenu) nie puszczaja mnie raczej ze smyczy, cobym w panice nie nawiał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj u nas już od dłuższego czasu nie ma luźnego hasania po lesie. Są sleedy i inne szelki no i długie linki.

      Usuń
  3. Jeszcze jedna baza - tym razem niemiecka - bezpłatna https://www.tasso.net/

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawym sposobem na "łamiące się adresówki" jest wyszycie np nr telefonu na obroży (o ile to parciana obroża). Kilka razy spotkałam takie psiaki bez chipa, bez adresówki z zerwaną smyczą i wypisanym numerem telefonu na wewnętrznej części obroży. Tylko dzięki temu nr telefonu odzyskały swoich właścicieli.

    OdpowiedzUsuń