"Nawet najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku"



Zakochana w podróżach i psach zaczęłam obmyślać kolejny pomysł na wspólną podróż i nie mówimy tu o podróżowaniu autem od hotelu do hotelu.  W chwili obecnej jeszcze trochę czasu mamy, ale pomyślałam, że warto zastanowić się nad niezbędnym wyposażeniem i przeanalizować
co już mamy, a co pomału moglibyśmy zacząć organizować i nad czym powinniśmy popracować by taki wyjazd był jak najbardziej zbliżony do idealnego.
Jako miłośniczka gór oczywiście najwięcej czasu pewnie spędzimy w górach.

Ktoś pewnie zapyta dlaczego z psem, a w naszej opcji dwoma, lub nawet 3 (4?) jeśli znajomi
się zdecydują.  Otóż, najłatwiej było by powiedzieć „bo tak”. Jednak postaram się uzasadnić ową decyzję w taki sposób by być może zachęcić kogoś do zmiany swojej decyzji i zabrania swojego czworonoga na wakacje życia
- psiaki są częścią naszej rodziny/stada, organizując im miejsce pod swoim dachem podejmowałam świadomą decyzję i nie zamierzam nigdzie ich zostawiać. One również czują, tęsknią, choć ja pewnie bardziej
- cztery łapy to świetna pomoc, sprawdziliśmy to już w Tatrach, kiedy idąc kilka kilometrów pod górę po wysokich stopniach skalnych, już ledwo dawałam radę, to pies wspierał mnie i wciągał
do góry
- jako, że preferujemy nocleg „na dziko”, pies jako istota o bardziej wyczulonych zmysłach niż człowiek, dba o nasze bezpieczeństwo. Po raz informując nas o tym, ze ktoś/ coś się zbliża, przy okazji szczekaniem odstraszając „intruza”.
- pies z natury potrzebuje ruchu i wcale nie musi być to bieganie po lesie luzem. Wspólna wędrówka to świetny sposób na spożytkowanie energii oraz dostarczenie odpowiedniej ilości bodźców podczas „zwiedzania” nowego terenu i zapachów.

W związku z tym pierwszym ważnym elementem jest KONDYCJA.
U nas chyba nie ma z tym problemu. Staramy się regularnie nad tym pracować. Długie spacery, jazda na rowerze – w przypadku psów bieg obok. Cały czas planuję dołączyć regularne wspólne bieganie, ale póki co coś ciężko mi się za to zabrać.

Zostając przy temacie gór, fajnie zadbać o to by psiak był nauczony PORUSZAĆ SIĘ PO RÓŻNYCH PODŁOŻACH. Z tym raczej też problemu nie mamy, ale mimo to staram się wykorzystywać drabinki, kładki, kafelki, mostki, ćwiczeń nigdy zbyt wiele.
POSŁUSZEŃSTWO i nie mam tu na myśli wyszlifowanego obedience, a raczej podstawowe komendy przydatne podczas podróży (jeśli korzystamy z jakiegoś rodzaju komunikacji), oraz podczas samego marszu z psem przypiętym do pasa, plecaka, czy nawet podczas trzymania na smyczy.  Stój, idź, prosto, w prawo, w lewo, itp. Przydają się nie tylko podczas marszu, a również przy jeździe na rowerze, szczególnie kierunki i zatrzymanie.
Kolejna sprawa to OKREŚLENIE WARUNKÓW. Te oczywiście musimy dopasować nie tylko
do grupy, ale także do towarzyszących nam czworonogów.

Więc nasze założenia:
- góry jesienią ewentualnie wiosną, więc o przegrzanie nie musimy się martwic.
- transport z miejsca zamieszkania – ok. 1000 km samochodem w transporterach – zaplanowane dłuższe przystanki na rozprostowanie łap, przed wyjazdem zmęczenie futer.
- noclegi głównie w namiotach – psy nauczone spać z nami w namiocie, więc wystarczającym zabezpieczeniem jest smycz przywiązana do naszej nogi/ręki?
- teren kamienisty – plan zaopatrzenie psiaków w buty i nauka chodzenia w nich
- jako, że będziemy poza granicami naszego kraju potrzebne nam są nam psie dokumenty: książeczki zdrowia, oraz paszporty (przed wyrobieniem ich psy zostały zaczipowane), zarówno do szelek jak
i do obroży doczepiać będziemy adresówki – możliwe, że z dołączeniem informacji w języku urzędowym/lub angielskim.
- plan obejmuje ok 20 km dziennie, myślę, że przy takim dystansie pies nie będzie potrzebował latania luzem. W związku z nie małym dystansem dziennym pies powinien mieć wygodne
i odpowiednie do tego typu aktywności szelki, linka, którą podpięte będą do zrobionych mocowań (zastępujących pas biodrowy, umożliwiających wygodne i mocne przymocowanie smyczy/linki)
przy plecaku, smycze mamy zrobione z linek alpinistycznych, dzięki czemu są wytrzymałe, a sposób ich konstrukcji umożliwia używanie jako smycz oraz jako dłuższa linka do trekkingu.
- aby zapobiec przed ewentualnymi szarpnięciami i zadbać zarówno o nasze bezpieczeństwo jak
i o psi kręgosłup, każdy psiak pomiędzy linką a szelkami będzie miał zamocowany amortyzator
- dodatkowym zabezpieczeniem na wypadek wypięcia się z szelek, będzie krótka  linka łącząca obrożę z amortyzatorem lub linką.
- Biorąc pod uwagę, że chcemy, każdemu z członków ekipy zapewnić bezpieczeństwo, psiaki poza szelkami i obrożami będą „spacerować” w dodatkowych obrożach z odblaskowych taśm.  
- przed wyjazdem trzeba będzie mniej więcej zorientować się w rozmieszczeniu wsi/miasteczek
i na tej podstawie spakować odpowiednią ilość karmy, oraz wyposażyć się w wodę dla psów.
- w planach na pewno będziemy mieć miejsca publiczne, a jak wiadomo, w niektórych mimo wszystko wymagany jest kaganiec, stąd w planach mamy fizjologii, na tyle wcześniej by futra zdążyły się nauczyć ich noszenia i przyzwyczaić, aby uniknąć stresu z nową „klatką” na pyskach.


Reasumując:
1.       Muszę zebrać się w sobie i rozpocząć wspólne regularne bieganie.
2.       Zaoszczędzić i zaopatrzyć futra w : buty, kagańce fizjologiczne, dodatkowe adresówki.

Share:

3 komentarze

  1. W tamtym roku byliśmy na Słowacji i byłam ogromnie zdziwiona, że tam psy chodzą po szlakach, jeżdżą kolejkami linowymi, mieszkają z właścicielami w Hotelach i nikt z tego nie robi problemu. Jedyne co nas różni od Słowaków to to, że oni sprzątają po swoich psach. U nas podróż z psami jest utrudniona bo jogi to typ psa z ADHD i pięciu minut nie ustoi. Zresztą Jogi uwielbia hotel psi w którym zostawiamy go z Piną. Od pierwszego razu na dzień dobry terroryzują psy właścicielki a Jogi mianuje się królem stada :P W domu nie ma zapędów przywódczych to Pina jest suką alfa.

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurde :) Ambitnie! 20 km to jednak sporo, kondycja musi być niezła :)
    Z przyzwyczajaniem do kagańca fizjologicznego powinno być łatwo. :) My od tego tygodnia używamy i nie ma zbytnich problemów, a każdy inny był zdjemowany przez nią łapą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na koncie mamy i 50km pieszo, tak więc 20 to już standard. Po ostatnio zrobionych 40km , futra nawet odpoczywać nie miały ochoty, bo się nie zmęczyły.

      Usuń