Babska wyprawa na Piesosferę :) [dużo zdjęć+filmy]

Ostatnio bardzo ciężko jest znaleźć chwilę na napisanie kilku zdań. Nie dość, że obowiązków cała góra, to jeszcze taka piękna pogoda, która, aż przesadza z zajebistością.
Od kilku dni w Szczecinie termometry wskazują powyżej 20 kresek, dlatego każdą możliwą chwilę staramy się spędzać w terenie. EDIT: jak zaczynałam pisanie, tak było :P teraz ciut chłodniej, ale pogoda na spacery idealna.

Jak wiadomo nie samą praca człowiek żyje, trzeba się też edukować. Właśnie dlatego podczas jednego z ostatnich weekendów wraz z Kasią i Flicką z PODRÓŻE Z PSEM, no i moją Rastą, porzuciłyśmy męskie części naszych stad
i zrobiłyśmy sobie babską wycieczkę do samej stolicy. Oczywiście nie w celach wypoczynkowych, ale o tym za chwilę.

Rasta z Flicką do tej pory przyjaciółkami nie były, tolerowały się, ale trzymały dystans. Dlatego w piątek, przed podróżą w planach miałam zmęczyć dziewczynę, by te "kilka" godzin w pociągu przespała. Miałyśmy wykupione miejscówki
w wagonie z przedziałami, a to same plusy:
  • Dziewczyny nie będą musiały zbyt blisko siebie leżeć, wiec może choć w części się wyluzują.
  • Rasta do tej pory potrafi naszczekać jak się jakiś obcy mężczyzna pojawia. 
  • Miejsca są ponumerowane, więc większa szansa, że nikt się bez sensu nie będzie kręcił.

W rzeczywistości było troszkę inaczej.
  • Przed wyjazdem nie udało mi się jakoś wyjątkowo zmęczyć psicy.
  • W pociągu okazało się, że jednak nasz wagon nie ma przedziałów, więc przez całą drogę na każdej stacji będą się kręcić obcy panowie, a Rasta i Flicka będą musiały całą drogę spędzić pod jednym siedzeniem.

Nie ukrywam, że stresowałam się bardzo.

Ostatecznie wyglądało to tak: 
  • Wsiadłyśmy do pociągu, psy wcisnęłyśmy pod siedzenie. Same przyjęłyśmy mało fizjologiczne pozycje, by swoimi nogami nie zabierać żadnego miejsca psom. 
  • Podróż minęła zaskakująco dobrze. Dziewczyny praktycznie cały czas spały. Rasta chyba żadnego mężczyzny nie oszczekała.  Jedyne co to dla zachowania dystansu obie ułożyły się głowami w przeciwnych kierunkach. 
Rasta sprawdzała jak spędzają podróż nasi sąsiedzi :)


Po dojechaniu na miejsce, psice miały chwilę na szybkie siku, my z Kasią doprowadziłyśmy się do względnego stanu używalności i spacerem udałyśmy się superowej, najbardziej propsiej i proludzkiej kawiarni Labour Cafe.

Następnym razem dziewczyna będzie jeszcze notatki robić :)


Jak to Biały Jack stwierdził: Rasta w trakcie misji "zasuszenie Białego" :) *


Na miejscu pierwszą myślą jaka przeszła mi przez głowę była: oj długo tu nie posiedzimy; jedzenie, tyle psów i ludzi, więc będzie trzeba z Rastą często wychodzić. Ku mojemu zaskoczeniu, dziewczyna spisała się wzorowo. Chyba część pierwsza część szkolenia bardzo się Raście podobała. Podczas tego bloku dowiedzieliśmy się też, ze dziewczynę stresują brawa, więc będziemy miały nad czym pracować.



W przerwie wybrałyśmy się na szybki obiad do VEGE BISTRO , Rasta po raz kolejny mnie zaskoczyła swoim opanowaniem. Dlatego po przerwie stresowałam się jeszcze bardziej. W głowie cały czas hulały mi myśli jaki numer futerko mi wywinie.

Vege Bistro

Kolejny etap spotkania minął szybciutko, ja chłonęłam wiedzę (zapowiadają się zmiany blogowe, więc zaglądajcie do nas co jakiś czas), a Rasta wyłudziła trochę miziania i wyspała się chyba za wszystkie czasy.



Ogromne słowa uznania należą się dla IwonyAleksandry i Michała za poświęcenie swojego czasu, zorganizowanie spotkania, oraz przekazanie ogromnej ilości wiedzy.

Kiedy część oficjalna dobiegła końca, szybciutko udałyśmy się do hotelu. Naszym nawigatorem była Kasia,
więc w ogóle nie pamiętam jak do niego dotarłyśmy. Tak samo niewiele pamięta z drogi, którą pokonałyśmy z hotelu do miejsca, gdzie odbywała się część wieczorna. Jedyne skojarzenia to most i stacja chyba metro :P

Szybkie zwiedzanie też było :) 

W sumie prawie całą część trasy do 8 STÓP pokonałyśmy żwawym spacerkiem, mimo to byłam pewna, że tym razem Rasta jakoś się zaprezentuje. Na miejscu pełen chiill, uwielbiam takie miejscówki. Każde futerko miało swój kawałek fotela, niektórzy tak jak Bohun miejscówki zmieniali wielokrotnie.

Księżniczka Flicka :)

Rasta natomiast chyba uznała, że właściciele Bohuna są smutni, że chłopak tak sobie wędruje po lokalu, że postanowiła ich pocieszyć. Wdrapała się Kasi na kolana, wyciągając się aż na siedzącego obok Daniela i kazała się miziać.



Podczas wieczoru kilka razy usłyszałam, że jest to grzeczny pies… aż w to uwierzyłam. Odczepiłam linkę i puściłam psicę luzem, no bo przecież taka grzeczna jest. Na prezentację Rastolinkowych możliwości długo czekać nie musiałam. Zanim zdążyłam przeanalizować co się stało, mojego grzecznego pieseczka trzymało na raz kilka osób.
Szybka analiza informacji przekazanych wzrokiem do mózgu, jeszcze nie przetworzonych. Okazuje się, że dziewczynka poszła kilka stolików dalej, nie bez powodu. Leżało tam ciastko, w zasadzie spore ciacho. Tak leżało, bo zanim ktokolwiek zdążył zareagować ciastka już nie było, Rasta była lekko w powietrzu, trzymana przez kilka dłoni (nie zarejestrowałam ile ich było :P) Chyba się tym nie przejęła, bo zdążyła jeszcze w locie upolować pół takiego ciastka, ze stolika obok. Kiedy uświadomiłam sobie co się wydarzyło, pierwsze co pomyślałam, by się zniknąć, ale nie miałam żadnej czapki niewidki. Trzeba było przyjąć to na klatę.

Dokładnie takie zielone ciacho pochłonął mój potwór :P
Fot. Iwona Stepajtis/ Psie wędrówki

Spodziewałam się ostrej krytyki, bo przecież znam możliwości swojego psa, a jednak ją puściłam. W głowie zaczęłam układać coś w stylu powiedzmy przeprosin. Paląc się ze wstydu odebrałam psicę, zapięłam smycz i zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, usłyszałam, że mam niesamowitego psa. Chyba nikt czegoś takiego nie widział nigdy i wszyscy byli tak zaskoczeni, że sama nie mogłam uwierzyć w ich reakcję. Psiarze są nieobliczalni i chyba tylko oni zrozumieją takie akcje!




Piotr Uzdowski Illustrations


Sobota nam minęła w takim towarzystwie:

Fot. Iwona Stepajtis/ Psie wędrówki



Jako, że sobota była dniem psiego opanowania, postanowiłyśmy, aby niedziela była dniem psiej rozrywki, co można zobaczyć poniżej.

Od razu uprzedzę, że jeśli kiedykolwiek będziecie wybierać się gdzieś z Kasią to bez problemu możecie powierzyć jej kwestie nawigacji, ale rozkłady jazdy lepiej sprawdzajcie osobiście ;)

* o misji mającej na celu "zasuszenie Białego" możecie przeczytać TUTAJ!



Ile psów widzisz na zdjęciu?

video


video



CHWAST FOOD się wytoczyłam :)

Były BARDZO zmęczone :)

Kilka chwil później nasze stado było już w komplecie:)

Share:

1 komentarze