Po co moje psy chodzą do sklepu, restauracji czy galerii sztuki?

22:58:00


Na przestrzeni lat widać, jak zmienia się światopogląd oraz jak obalane są stereotypy. W dzisiejszych czasach,
w miejscowościach turystycznych, raczej przestaje dziwić widok psa na szlakach lub restauracjach. Co raz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, jak stresujące dla zwierzęcia jest zostawienie go na czas urlopu u przypadkowych znajomych, którzy akurat zgodzili się nim zaopiekować. Często spotykam się ze stwierdzeniem, że ok podczas urlopu to można, ale po co zabierać psa chociażby na kawę czy zakupy, kiedy można zostawić go w domu. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi choć kilka osób zmieni swoje nastawienie i przyzna mi rację.

Vege szamka w Warszawskim Vege Bistro
Wyobraźmy sobie sytuację: od kilku lat marzyłeś o urlopie w okolicach miasteczka X, jednak dopiero teraz nadarzyła się okazja i to marzenie się spełniło. Po kolejnym pasjonującym dniu spożywasz kolację w miłym miejscu, w którym serwują najlepsze dania w okolicy.
Nagle do lokalu wchodzi rodzina z rozwrzeszczanymi dziećmi i psem, który nie dość, że nawet na chwilę nie przestaje szczekać, piszczeć, to jeszcze czuć, że całkiem niedawno wytarzał się w czymś nieprzyjemnie pachnącym. Siadają przy stoliku obok. Czy w takiej sytuacji będziesz czuł się komfortowo? Czy nie byłoby przyjemniej gdyby historia potoczyła się odrobinę inaczej.
Załóżmy, że od momentu kiedy do lokalu weszła rodzina z dziećmi i psem. Wszyscy zajmują miejsca przy stoliku, psu rozkładają obok kocyk. Dzieci nie biegają po całym lokalu krzycząc (Tak, dzieci też trzeba nauczyć jak zachować się
w takich miejscach. Najlepiej od małego raz na jakiś czas je ze sobą zabierać, opowiadać, tłumaczyć), tylko z uśmiechem na twarzach zajadają deser, a pies regeneruje swoje siły ucinając sobie drzemkę na kocu.

Nie będę rozwodzić się nad tym dlaczego pozycja psa u boku człowieka się zmienia.
  • Być może przez to, że (na szczęście) ludzie sobie uświadamiają, że nie każdy przecież musi mieć dzieci, może dlatego, że sporo osób ich mieć  po prostu nie może. 
  • Być może na zmiany postrzegania psa ma wpływ nauka, która udowadnia, że pies też czuje, tęskni itp. 
Pewne jest to, że owe zmiany następują,  że dzięki temu co raz więcej miejsc jest przyjaznym czworonogom. Prawdopodobieństwo spotkania zwierzaka w lokalu jest co raz większe i pewnie będziemy je spotykać stosunkowo często, tylko pytanie w towarzystwie jakiego psa chcielibyśmy czas spędzać, tego z historyjki pierwszej czy drugiej?
Zakładam, że każdy opowie, że skoro już ten pies musi być, to niech się zachowuje. No właśnie, a żeby się zachowywał, to człowiek musi go tego nauczyć.

Zakupy na stacji paliw


Przyprowadzając do domu psa, wiedziałam, że będzie to mój towarzysz w różnych sytuacjach. Będziemy jeździć razem na wakacje, po wypadach ze znajomymi czasem będziemy stołować się w miejscach publicznych, czy nawet po dłuższym spacerze w drugim końcu miasta pójdziemy na lody. Wiedziałam też, że będziemy podróżować komunikacją miejską, a kiedyś na pewno też pociągami.

Mając taką świadomość, od samego początku dbałam o dostarczanie odpowiedniej do wieku i rozwoju psa ilości bodźców. Zabierałam w nowe miejsca, aranżowałam nowe sytuacje.
Wszystko po to by:
  • W sytuacji, kiedy znajdziemy się w nowym miejscu, wśród nieznanych dla psiego nosa zapachów, nieznanych dla psich uszu dźwięków, pośród wielu nieznanych osób, mój pies nie odczuwał stresu. 
Nasze "mieszkanko" w Białce Tatrzańskiej
Poranek w Dolinie Chochołowskiej


Pieseły padły w przyczepce rowerowej - powrót z majówki
  • Żeby jadąc 16 godzin pociągiem (o czym pisałam tutaj), nie okazało się, że musimy wysiąść gdzieś na trasie, ponieważ futro jest tak zestresowane, ze załatwia się pod siebie, szczeka, piszczy, czy wymiotuje. 
Pamiętna 16h podróż do Zakopanego
W podróży znów z PKP
Tak wracaliśmy z urlopu - lubimy PKP
  • Żeby w sytuacji, kiedy wysiądziemy na stacji metra, spokojnie kierować się do wyjścia, nie frunąc za psem pędem uciekającym i gryzącym pierwszą lepsza osobę napotkaną w tłumie.
  • Żeby będąc gdziekolwiek na spacerze/wycieczce/urlopie, kiedy poczuję głód, móc pójść do pierwszego napotkanego lokalu (który zezwala na towarzystwo psa), a nie głodna pędzić do domu, czy miejsca gdzie mogę psa zostawić. 
Na pierwszym planie DEXTER - Pub Włoczykij (Gryfino k./Szczecina)
  • Żeby w sytuacji kiedy będziemy mieli do czynienia z trudnym podłożem, mam na myśli schody z kratki przez które widać co jest parę metrów niżej, ruchome schody, czy inne, którego pies wcześniej nie miał okazji poznać, móc pomału przejść po nim bez konieczności noszenia psa, który się zaprze i nie będzie chciał iść dalej.




Samodzielne wejście i zejście ;)

Kiedy za oknem jest ulewa, my z treningów nie rezygnujemy
  • Żeby nie musieć rezygnować z wypadu pod namiot, bo pie będzie zestresowany i w nim nie zaśnie, a kręcąc się
    i wiercąc również nam nie da pospać.
Gdzieś w Tatrach w naszej tymczasowej sypialni
  • Żeby moje psy były spokojne w nowych okolicznościach, a wspólne podróże były dla nich przyjemnością, a nie stresem
Gdzieś w Bekidach :)
Mimo, iż mieszkamy w centrum i mamy do dyspozycji samochód:
  • Kiedy potrzebujemy czegoś z drogerii (nazwa nie jest potrzebna), herbaciarni, konkretnej książki, robimy małą wycieczkę do CH Kaskada. Tam nie korzystamy z windy, a jedziemy ruchomymi schodami. Później przed konkretnym sklepem siadamy i czekamy, aż osoba, która z nami poszła kupi tą konkretną rzecz i wychodzimy. 

W CH Kaskada

W CH Kaskada


W CH Kaskada
  • Raz na jakiś czas idziemy na kawę czy lody. Staramy się robić to, kiedy psiaki są już zmęczone, ale zdarza się, że robimy sobie tylko spacer w takim celu.
Na piwku podczas afterparty - Piesosfera 2016
  • Czasami wybieramy się gdzieś pociągiem lub komunikacją miejską (autobusem lub tramwajem)
W Intercity najwygodniej
  • Co jakiś czas spotykamy się ze znajomymi, którzy mają dzieci w celach powiedzmy edukacyjnych. Psy uczą się opanowania emocji przy takiej mniejszej wersji człowieka, a dzieci uczą się jak obchodzić się z pieskiem. Tutaj pisaliśmy o jednym z takich spotkań :)
Z nowo poznanym kumplem na promie (akurat tego chłopca nikt z nas nie znał)
  • Staramy się poznawać co jakiś czas z nowymi psami i nie tylko psami :)
Dla nas nie ważna jest rasa :) Podczas spaceru ze Świnką Raćką :)
  • Czasami pojawiamy się w dość zatłoczonych miejscach, dzięki czemu i takie sytuacje kojarzą się pozytywnie.
fot. Krywan Foto

Na prezentacji Przemka Kossakowskiego :)
Otwarcie wystawy w Świnoujściu

  • Podczas codziennych spacerów korzystamy z różnych możliwości do ćwiczeń. Wchodzimy na murki, drzewa, łódki, głazy. Dzięki temu obecnie wejście na coś niepewnego nie jest czymś stresującym, a formą zabawy, celu, za który dostaje się super nagrodę, a pańcia cieszy się, piszczy i zachowuje jak niezrównoważona psychicznie, a to dla futer ogromna motywacja :)

Chybocząca się kładka nad j. Miedwie
Balans ćwiczymy na piłce
Wszyscy traktowani są na równi
Pływając nie zawsze moczymy futro :)
Sternik :)  
Na łodzi u Wikingów :)

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Wow, super. Tez bym chciała Lilke tak oswoić z różnosciami swiata ale póki co jest zbyt lekliwa. Pierwszym poważniejszym sprawdzianem będa dla nas najbliższe wakacje.
    pozdrawiamy!

    www.projektamstaff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

write to us

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Follow by Email