Wyjazd w góry z psem - KARKONOSZE - cz. III - relacja


Ten weekend był jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów w ostatnim czasie. Pomimo dużo wcześniej rozpoczętych przygotowań (o których pisałam TUTAJ), kilka spraw i tak zostało na ostatnią chwilę.


Oczekiwanie na dwóch kurierów, którzy mięli dostarczyć opóźnione paczki, zapakowanie wszystkiego tak, aby się zmieściło (pełna lista naszego ekwipunku dostępna TUTAJ) i załatwienie kilku spraw na mieście, żeby podczas wyjazdu mieć spokojną głowę, a o godz. 10:30 pada auto. Oczywiście nie miało to miejsca blisko domu. Całe szczęście w takich sytuacjach można liczyć na pomoc kilku dobrych duszyczek, którym ogromnie dziękuję za uratowanie sytuacji. Ostatecznie ilość zmagazynowanej pozytywnej energii pozwoliła szybciutko wypędzić wnerw i dobry humor wrócił na swoje miejsce.

Podróż minęła bardzo szybko, oczywiście nie obyło się bez przygód. Jeśli zapytacie kiedykolwiek pracownika policji w Zielonej Górze o 3 rude z 2 psami i buldogiem francuskim szczekającym w drugą stronę, to koniecznie stańcie w bezpiecznej odległości, bo na pewno opluje Was ze śmiechu. My oczywiście gorąco pozdrawiamy miłych panów policjantów ;)

Po dotarciu na miejsce okazało się, że trafiłyśmy do raju. WILCZA OSADA - to miejscówka z ogromną duszą, pasją i cudowną energią.





Pierwszy dzień wędrówek wcale nie zaczął się wcześnie rano, mimo iż pierwotny plan zakładał taką wersję. Jednak jakaś niewidzialna siła trzymała nas przy stole trochę dłużej niż planowałyśmy :)
Nasz wyjazdowy plan zakładał również to, by wcale kurczowo się planu nie trzymać, więc było dużo spontanicznych decyzji.
Śniadanko

Kawałek śniadanka w Wilczej :)





Ogromnym zaskoczeniem okazał się Toudi, który wyglądał jakby był urodzony w górach i absolutnie takie wycieczki go nie męczyły. Wyglądało to dość zabawnie, kiedy taki mały gość pewnie kroczył na przedzie jak kierownik wycieczki ;)


Wrażenie robił także Atos, który na chyba jeszcze krótszych łapkach niż Toudiego pomykał w śniegu.




Rasta oczywiście wyglądała na najmniej zrównoważoną, turlając się w śniegu podczas każdego, nawet najkrótszego postoju.


Pierwsza wycieczka miała nas doprowadzić na szczyt śnieżki, jednak podczas przerwy regeneracyjnej w Samotni zdecydowałyśmy wyżej nie wchodzić, ze względu na dość późną już godzinę.

Śnieżne trio :)

Samotnia


Kolejnego dnia planowane były Śnieżne Kotły. Niestety w Schronisku pod Łabskim Szczytem mają za dobre jedzenie. "Wejdziemy tylko na chwilkę, a wracając ze Śnieżnych kotłów zatrzymamy się na dłużej"... i już po chwili wiedziałyśmy, że to się nie uda. Widok pierogów w menu sprawił, że postanowiłyśmy je zjeść. Było jeszcze ciasto i kawa, które miały poczekać do naszego powrotu. Ledwo zamówiłyśmy pierogi, a szyba w oknie zrobiła się biała. Przyczyną była gęsta mgła. Już wtedy wiedziałyśmy, że w tym momencie plan powinien zostać zmieniony i priorytetem stało się ciasto i kawa :)


Ktoś tu lekko zaniemógł :)

ZUZIA - kudłata gospodyni w Schronisku pod Łabskim Szczytem




Ostatni dzień był krótszy, gdyż trzeba było wrócić o przyzwoitej porze do Szczecina. Dlatego wybrałyśmy opcję : przejażdżka gondolą na Stóg Izerski. Zapakowałyśmy wszystkie swoje rzeczy do auta, pożegnałyśmy się z Wilczą i pojechałyśmy. Zaraz po minięciu bramy, zaczęłyśmy się zastanawiać nad najbliższą okazją by tu wrócić. Żadna z nas nie spodziewała się, ze za kilkadziesiąt minut znów będziemy gościć się przy tym wielkim drewnianym stole :) bo oczywiście za pierwszym razem nie zabrałyśmy wszystkich swoich rzeczy. To nie mógł być przypadek.








Na Stóg Izerski wjechaliśmy psiolubną gondolą. Wg cennika SKI&SUN - dorośli za wjazd i zjazd płacą 35zł, a psiaki podróżują za całkowitą DARMOSZKĘ :) Nie wiem jak w innych terminach, ale podczas naszego pobytu, strasznie wiało, dlatego polecam zabierać wiatroodporne i ciepłe wdzianka.







Leleń w górach

Pynci craft idealnie pasuje do okoliczności



Belcando dodawało energii w każdych warunkach :)

Schronisko PTTK pod Łabskim Szczytem
Schronisko Pttk Samotnia im. Waldemara Siemaszki



Wilcza Osada



Marysia - to dzięki Niej w Wilczej tyle dobrej energii.

Kuba

Stefa :)


TUTAJ ZNAJDZIECIE WIĘCEJ ZDJĘĆ Z WYJAZDU   


Share:

5 komentarze

  1. Ohh ale cudownie! Marzy mi się taki wyjazd w góry, bo ostatnio na nic czasu znaleźć się nie da.
    Improwizacja na wyjazdach jest świetna, osobiście nienawidzę robić coś pod grafik, szczególnie jak tym grafikiem zarządza osoba trzecia, bardzo irytujące.
    Śliczne zdjęcia, czym robione?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy!!
    Fotki w większości robione Canonem 600d + Samyang Fish-Eye 8mm f/3.5 UMC CS, albo Srajfonem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Psy POLICYJNE w Zielonej Górze jedzą karmę BELCANDO :) także następnym razem proszę powołać się na znajomość z firmą :) Cieszymy się że wyjazd się udał i dziękujemy za foto relacje z wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wypad :) Wspaniałe zdjęcia i cudowne psiaki :) Dobrze wiedzieć, że w Karkonoszach nie ma problemu z psami - niestety coraz częściej spotyka się zakazy

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam! Większość właścicieli czworonogów szuka raczej zastępczego, tymczasowego domu dla moich pupili, zamiast zorganizować wyjazd, na którym i piesek byłby w stanie poszaleć.

    OdpowiedzUsuń