Zazwyczaj jak przygotowywałam smakołyki dla futer, używałam wątróbki, marchewki itp.
Tym razem postanowiłam poeksperymentować :) Jako, że wszędzie dookoła są dynie, ba nawet my się zajadaliśmy ostatnio i ciągle nam mało, postanowiłam coś wyczarować właśnie z dyni :)
Ciasteczka, które przygotowałam wyszły pysznie i nadają się także dla ludzi, ale w tym wypadku sugerowałabym dodać ciut soli i innych przypraw (wg uznania), których ja nie dodawałam z racji przeznaczenia :)
Niestety nie miałam świeżej bazylii ani imbiru, więc musiałam użyć tych z paczki.
To wszystko zmiksowałam do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodawałam mąki pszennej (bo akurat taką pod ręką miałam) tak długo, aż uzyskałam ciasto w zbliżonej konsystencji jak na pizze. Rozwałkowałam na ok 5 mm, wykroiłam kształty i piekłam 20 min w piekarniku rozgrzanym do 160*.
Tym razem postanowiłam poeksperymentować :) Jako, że wszędzie dookoła są dynie, ba nawet my się zajadaliśmy ostatnio i ciągle nam mało, postanowiłam coś wyczarować właśnie z dyni :)
Ciasteczka, które przygotowałam wyszły pysznie i nadają się także dla ludzi, ale w tym wypadku sugerowałabym dodać ciut soli i innych przypraw (wg uznania), których ja nie dodawałam z racji przeznaczenia :)
Niestety nie miałam świeżej bazylii ani imbiru, więc musiałam użyć tych z paczki.
- 3 szklanki miąższu z dyni
- 1 średnia marchewka
- 1/2 szklanki oleju
- 1 jajko
- szczypta proszku do pieczenia
- łyżeczka imbiru
- 3 łyżeczki bazylii
- garść otrębów pszennych
- 2 garści świeżych pestek z dyni
To wszystko zmiksowałam do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodawałam mąki pszennej (bo akurat taką pod ręką miałam) tak długo, aż uzyskałam ciasto w zbliżonej konsystencji jak na pizze. Rozwałkowałam na ok 5 mm, wykroiłam kształty i piekłam 20 min w piekarniku rozgrzanym do 160*.
SMACZNEGO!!!