Może morze z psem w sezonie?


 O tym gdzie moczymy psie zadki pisałam już TUTAJ, pojawiły się też pozycje nadmorskie, jednak polecałam je głównie poza sezonem wakacyjnym.

Jeszcze nie tak dawno unikałam wypadów nad morze z futrami w sezonie. Sama raczej jestem człowiekiem z buszu, gór i dziczy, więc nigdy nie ciągnęło mnie na zatłoczone plaże.
Wszystko uległo zmianie, kiedy Kasia z Podróże z Psem zaprosiła mnie do #projektplaża,
a w zasadzie w trakcie jego realizacji. Zwiedziłyśmy wszystkie psie plaże od granicy z Rosją, aż do Niemiec.
W efekcie zakochałam się w kilku z nich i już szukam okazji by tam wrócić.

Wybierając się na taką plażę w sezonie musimy liczyć się z tym, iż na pewno będziemy mieć towarzystwo i raczej nie będą to tylko ludzie. Na pewno znajdzie się ktoś z dziećmi, no i ktoś kto na ręczniku będzie miał jakieś jedzonko. Rasta i Shadow są totalnie różnymi psami, dlatego te wszystkie oczywiste okoliczności bardzo mnie stresowały. Rasta, spuszczona na ułamek sekundy z oka startuje
w poszukiwaniu żarcia, potrafi się tez na bezczela władować na cudzy ręcznik i sobie poleżeć ;) Shadow, kiedy nie ma konstruktywnego zajęcia poleci za każdą piłką, a jak wiadomo dmuchane zabawki przegryza się bardzo łatwo, a kiedy dopadnie go z nudów frustracja, zaczyna kopać, najczęściej piach leci w kierunku cudzych ręczników. Dlatego dotychczas nie wyobrażałam sobie jechać bez dodatkowej opieki dla jednego z nich w sezonie na nadmorską plażę, a już na pewno nie w celach wypoczynkowych.

Diabeł tkwił w szczegółach. Wystarczyło zastanowić się co w takich warunkach najbardziej interesuje oba psiaki i po problemie. Podczas ostatniego pobytu LEŻAŁAM na ręczniku, podczas gdy moje czorty śmigały sobie bez smyczy i nie zbroiło kompletnie NIC. Jak to możliwe?


Dołek ma bzika na punkcie 2 rzeczy: piłeczek i wody. W związku z powyższym rozłożyłam swój ręcznik całkiem niedaleko brzegu i leżąc rzucałam mu piły do wody. Natomiast Gruba (pseudonim artystyczny nie wynika z rozmiarów psicy, a z faktu, że zawsze i wszędzie znajdzie coś do żarcia) dostała kość, którą wypanierowała w piachu i miała zajęcie. Tak to znalazłam sposób na swoje psy, więc nikt mi nie powie, że się nie da ;)


Pewnie zastanawiacie się, które ze wszystkich plaż przypadły mi do gustu najbardziej. Kolejność przypadkowa. Każda z tych plaż ma to coś w sobie.

  1. Mierzeja Helska (Jastarnia, Kuźnica, Jurata).





  2. Mierzeja Wiślana (Piaski - tuz przy samej granicy z Rosją, Jantar)




  3. Gdynia Babie Doły


  4. Łukęcin (o tej plaży pisałam już TUTAJ)



  5. Świnoujście


Kontynuując temat nadmorskich plaż, w przygotowaniu mam listę must have naszych gadżetów, możecie się jej spodziewać w następnym poście. Tymczasem uciekam, bo jakoś przypadkowo się złożyło, że dziś w RADIO SZCZECIN będę rozmawiać właśnie o plażach z psem :) 

Share:

2 komentarze

  1. Witam. Świetny artykuł. Chciałbym dodać od siebie kilka miejsc psiolubnych plaż.
    Pustkowo cisza spokój mało ludzi.
    Trzęsacz podobnie jak w Pustkowiu tyle, że więcej ludzi.
    A najfajniejsze miejsce wg mnie to ścieżka rowerowa między Pogorzelicą a Mrzeżynem. Prowadzi ona przez poligon wojskowy. Jedziemy lub idziemy od strony Pogorzelicy do punktu widokowego jedyny na ścieżce.Obok niego jest zejście na plażę. W ostatnim czasie jadąc w sobotę w upalny dzień widziałem tam dosłownie garstkę ludzi super miejsce. Plaża szeroka cisza i spokój
    Pozdrawiam Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w tamtych rejonach też jest spoko, jednak to te miejsca wspomniane w poście skradły moje serce ;)

      Usuń