Kiedy Rasta zmieniła się w Grubcia i jak pogoniliśmy nadwagę u psa - czyli recenzja tabsówna odchudzanie.

01:03:00

Zdjęcia promocyjne karmy? Rasta zawsze chętna do testów :D

Ci, którzy są z nami w sieci od początku, albo mieli na tyle ciekawości w sobie, ze pogrzebali
w początkowych postach wiedzą, jakim żarłokiem jest Rasta.
Dla niewtajemniczonych kilka faktów i historii związanych z żywieniem psicy:



  • Nie ma chyba na tym świecie czegoś jadalnego, czego ten pies by odmówił – chyba po mnie została fanką kiszonych ogórków.
  • Chyba nigdy nie było sytuacji, aby u Rasty pojawiły się jakiekolwiek rewolucje żołądkowe przy zmianie karmy, pochłania wszystko.


  • Została znaleziona na śmietniku przy budowie, mniemam, że szukała tam ciekawych przekąsek.
  • Kiedy dołączyła do stada, karmę trzeba było jej zalewać dużą ilością wody, dzięki temu wyławiała chrupki
    i czasem nawet zdarzyło jej się gryźć, na sucho wciągała jak odkurzacz, tak zachłannie, że po chwili zwracała wszystko.
  • Jest mistrzem kradzieży jedzenia, pomijając śmietniki, zdarzyło jej się wielokrotnie doprowadzić
    do sytuacji, w której marzyłam najbardziej w świecie by się zniknąć, by nie zapaść się ze wstydu pod ziemię. 
    • Np. Kiedy byłyśmy w Warszawie na spotkaniu psich blogerów m.in. z makulscy.comFilozof i piesPodróże z psem, Ja Frelka, Bohun pies, Biały Jack i kilku innych.  Rasta upolowała ze stołu ciastko, w jednej chwili została złapana za szelki i lekko podniesiona do góry. Wiecie, co zrobił mój pies?! Absolutnie się tym nie przejął i będąc w powietrzu odgięła się i złapała kolejne ciacho, które leżało na drugim stoliku. 
    • Innym razem kiedy mieliśmy gości i przyjechała pizza, zanim karton wylądował na stole, dziewczyna już konsumowała kawałek pod stołem. Kiedy go wzięła nie mamy pojęcia ;P 
    • Hmm… jeszcze inna historia opowiada o tym jak szykowaliśmy paczki dla potrzebujących. W jednej z nich było 6 tabliczek czekolad gorzkich. Pakunki były (jak myślałam poza psim zasięgiem).
      Po powrocie do domu okazało się, że panna pochłonęła 4 (!!!) tabliczki. Na szczęście poza wzdęciem i koszmarnie śmierdzącymi bąkami nic jej nie było. 
    • Ooo jeszcze jedna historyjka, byliśmy w parku, psica została puszczona ze smyczy. Na ławce obok siedziały 2 dziewczyny, Ukrainki. Skąd wiem? A stąd, że po 3 minutach od spuszczenia psa
      ze smyczy, musiałam nawiązać z nimi dialog. Dlaczego? A no dlatego, że zaraz po odpięciu smyczy, ujrzałam Rastę biegnącą z (3kg?) bochenkiem chleba. Takiego zakupionego na stoisku z regionalną żywnością, który kosztował miliony monet. Kawałek dalej odbywały się targi. Kiedy zaryczana ze wstydu cudem odebrałam wygryziony chleb, psica w paszczy miała już kiełbasy. Na szczęście bardzo przypadła do gustu owym paniom, które oddały jej jeszcze kabanosy, których pies nie zdołał ukraść z torby. 
    • Aaa… jeszcze jedno mi się przypomniało z lutego, ubiegłego roku. Podczas pobytu w Wilczej Osadzie, z AtosemToudim i ich właścicielkami. Suchy prowiant trzymałyśmy na szafie, na oko
      2m wysokości. Stamtąd Rasta też zdjęła sobie łakocie, ale nie była już tak samolubna i podzieliła się z chłopakami :D
    • Takich historii mamy jeszcze sporo, ale to nie o nich miał być ten post.
To tak w skrócie o pasji Rasty do jedzenia. Żeby nikt nie pomyślał, że nic z tym nie robimy. Dziewczyna przestała już kraść jak się na nią patrzy (chociaż tyle), odwołuje się od śmietników, potrafi spokojnie zjeść suchą karmę
i nawet ją gryzie.

Taka pasja niestety bardzo często wiąże się z problemami z wagą. Nie wiem nawet kiedy to się stało, ale pewnego dnia spojrzałam na swoją psicę i się przeraziłam. Kształtem zaczynała przypominać balonik. Zamiast delikatnego wcięcia za żebrami były krągłości. Od tego momentu żartobliwie zaczęłam się do niej zwracać Grubciu. Szybko się przyjęło, a Rasta doskonale wiedziała, że o niej mowa. Bardziej zaniepokoiło mnie, że tak energiczny pies zaczął robić się leniwy. Na wybiegu zamiast szaleństw skubała trawę, udając kozę, a podczas biegów zamiast ciągnąć do przodu, biegła raczej bez większych chęci tuż obok mnie. W Halloweenową noc, spędziliśmy ponad 2 godziny na psim wybiegu. Shadow i Figa pełni radości ganiali za piłką, a Rasta testowała ławki. Trochę posiedziała na jednej, później poszła na kolejne.

Próbując zapanować nad jej wagą ograniczyliśmy porcję karmy, później przeszliśmy na wersję light.
Kiedy zmniejszyliśmy dzienną dawkę ligh’ta, zaczęły się pojawiać niewielkie efekty, ale pies ewidentnie domagał się dokładek bo był najzwyklej w świecie głodny.


Wtedy z pomocą przyszły „tabsy na odchudzanie”. Początkowo nie byłam tym pomysłem zachwycona, a nawet nie bardzo byłam zainteresowana. Kiedy znalazłam opakowanie CANI FIBER w paczce wraz z karmą, postanowiłam poczytać, co to za specyfik.



SKŁAD dość prosty, bo preparat zawiera naturalną kompozycję włókien roślinnych regulujących trawienie
oraz L-karnitynę wspomagającą spalanie tłuszczu.


Nie spodziewając się raczej efektów, postanowiłam spróbować.
Po około 2 tygodniach stosowania, zaczęłam obserwować wzrost aktywności psicy podczas spacerów. Dziewczyna zaczęła w końcu znów biegać podczas wizyt na psich wybiegach! Obecnie podczas wspólnego biegania linka nie plącze mi się pod nogami, a Rasta jest z przodu. Minął miesiąc i efekty są co raz bardziej widoczne. Nawet weterynarz ostatnio zapytał czy Rasta brała udział w jakiś metamorfozach 💙💙💙
Znaczy, że działa 👍

Preparat ma POSTAĆ pudrowych dużych tabletek, ale łatwo je podać, gdyż sprawiają wrażenie smacznych.
Rasta wcina je jak nagrody :D Jeśli jednak by nie smakowały, bardzo łatwo je rozgnieść i dodać do pasztetu, serka czy mokrej karmy.



Niestety  nie mam pod ręką żadnego zdjęcia z obecną figurą Rasty. Postaram się w najbliższym czasie coś zrobić i wrzucić na naszego facebooka. Za to chętnie pokaże Wam jak wyglądała panienka z pustym brzuszkiem,
w lutym 2017 r, później jeszcze ciut masy nabrała.


You Might Also Like

2 komentarze

  1. Czego to ludzie nie wymyślą dla psów o.O No ale grunt, że działa! Nie zazdroszczę takiego żarłoka, a wiem co mówię, bo o ile Damon nie ma z tym najmniejszych problemów, o tyle fretka zeżre wszystko, WSZYSTKO, upoluje nawet żabę na spacerze :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rasta dołączyła do stada mniej więcej w wieku 3-4 miesiące (tak ocenił ją wet), co działo się z nią wcześniej nikt nie wie. Mogę jednak przypuszczać, ze działo się nie najlepiej, stąd takie podejście do jedzenia. Oj cudownie, że jest coś takiego i działa, bo mi się już pomysły kończyły, kiedy pies przy niemałej aktywności, dostający pół dziennej dawki zalecanej "light'a" gubi tylko odrobinkę wagi, a ewidentnie jest głodny.

      Usuń

Like us on Facebook

write to us

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Follow by Email