Żeby konkretnie wejść w nowy rok trzeba się ostatecznie rozprawić z minionym.

Kolejny rok dobiegł końca, a jeśli coś się kończy to dobrze jest zrobić podsumowanie
i wyciągnąć wnioski. Wierzę, że wtedy „nowe”, które nadchodzi jest dużo lepsze.

2016 nie był rokiem idealnym, kilka kwestii zostało przez nas zawalonych, wydarzyły się też historie, na które wpływu nikt z nas nie miał, ale było też dobre.
Powiało smutkiem na początku podsumowania, ale tylko dlatego, by zakończyć je ogromem pozytywnej energii, z którą rozpoczniemy nowy rok i nowe wyzwania. (Kolejność wspomnień przypadkowa, pozbawiona chronologii).


Jedną z tych mniej przyjemnych była informacja o odejściu Dexa. W okolicy nie ma chyba osoby, która by go chociażby nie kojarzyła, albo przynajmniej hałasu jaki wokół siebie robił.
Od tego dnia minęło już trochę czasu, ale łezka w oku wciąż kręci się na myśl o tym Czorcie.
Miał gość szczęście, że trafił na tak superowych ludzi, dzięki którym przeżył tyle przygód,
a po przejściu za TM najbardziej pozytywne psie POŻEGNANIE... a później... w stadzie pojawił się jeszcze większy czort. Wiadomo, baby zawsze dokazują bardziej ;) Przed Wami Draka Rozrabiaka.



Z tych nie do końca zrealizowanych planów jest ilość endorfin wyprodukowanych na macie i w terenie.  Założenia były dużo większe, mimo to i tak ostatecznie wynik z 2015 został podwojony. Po głębszym zastanowieniu wydaje mi się, że nie ogarnęliśmy tematu przez to, że funkcjonowałam na zbyt wysokich obrotach na co dzień, stąd mniej mocy i chęci na aktywności.
Plan na 2016 zakładał by nie planować zbyt dużo, aby na koniec móc odhaczyć jak najwięcej punktów. I tak też się stało.

Praca z Rastą – do ideału jeszcze daleko, ale mamy za sobą spory postęp m.in. w wyciszaniu psicy i ogromny krok w odwołaniu od śmietników pełnych „smakowitych kąsków”.

Pierwszy raz wspieranie WOŚP'u nie polegało na wrzuceniu pieniążków do puszki, czy kweście. Całym stadem wzięliśmy udział w biegu "Policz się z Cukrzycą", z którego dochód oczywiście został przekazany na działanlość Orkiestry.


Na tym aktywna pomoc się nie skończyła. Na koniec lata wspólnie wybiegalismy dystans 5 km by pomóc Kasi. Cały dochód z "Bieg poMOC" został przekazany na rehabilitację
i leczenie Kasi.


Ukończenie cyklu CITY TRAIL z 5/6 startami.


Pierwszy start na „dyszkę” i jednocześnie ostatni w pełnym składzie, w dodatku ze 100% realizacja celu – czas poniżej 1 godziny.


Udział w PIESOSFERZE – wraz z Rastą, Kasią i Flicką zrobiłyśmy sobie wycieczkę do Warszawy i w sumie nie zaliczyłyśmy chyba żadnej większej wtopy. Relacje dostępne TUTAJ
i  TUTAJ.

Reprezentacji zaPSIonych nie zabrakło także podczas seminarium: "Zoopsychologia vs Psychologia Ludzi".


Realizacja #projektplaża. „W ramach #projektplaża dwie kobiety i trzy psy (ja, Flicka oraz Kamila z Rastą i Shadowem z Zapsieni w sieci) w cztery dni (miało być w trzy, ale było tak fajnie, że trochę zamarudziłyśmy na niektóych plażach;)) sprawdziły, jak wyglądają polskie psie plaże.” (cyt.K. Świerczyńska podrozezpsem.pl
Oczywiście przywieźliśmy ze sobą masę wspomnień: RELACJA IRELACJA II.

Postanowienie by minimum raz w roku pojawić się w górach zaliczone nawet podwójnie.
W zasadzie rok 2016 zaczęlismy właśnie od szwędaczek po Beskidach, a na dokładkę w letnich warunkach trzaskalismy kilometry w KARKONOSZACH.

Współorganizacja #orientujsie z psem. Podobno najlepsza impreza w okolicy (hihi)
Już nie mogę się kolejnej edycji doczekać. (DUŻO ZDJĘĆ). Jako organizatorzy oczywiście nie startowaliśmy, dlatego trochę wcześniej wybraliśmy się na dogtrekking do Kłobrzegu.

fot. Michał KOZ


Wraz z Kasią z Eduanimalis ruszyłyśmy z #dogszenintgecitychallenge, który trwać będzie do końca września 2017 roku, a także z kursem #dogszeninthecity. Cel: promowanie psiolubnych miejsc i spędzania czasu z czworonogami w przestrzeni publicznej.
Mamy nadzieję, że choć kilka osób dzięki temu rozważy opcje zabrania zwierzaka na wakacje, zamiast porzucać, czy zostawiać w domu.

Nasze stado w pewnym sensie się powiększyło. Co prawda szanowny jegomość nie mieszka z nami, a z moją siostrą, ale jest częstym bywalcem i pełnoprawnym członkiem naszego stada. Mowa oczywiście o TOUDIM.

Mimo kilku podejść, po raz pierwszy udało nam się ukończyć Włóczykij Trip Extreme, robiąc czterdzieści kilka kilometrów w wyborowym towarzystwie. Byliśmy ledwo żywi po, ale pękaliśmy z dumy!

#psialentynki stały się imprezą cykliczną i w 2017 planujemy już III edycję.
RELACJA Z II EDYCJI

Kolejne marzenie można odhaczyć. Wykończenie planowane na początek 2017.



Ciekawa jestem jak wypadły Wasze podsumowania 2016. Tymczasem zmykam sprawiać by 2017 był bezkonkurencyjny :) 

Share:

1 komentarze

  1. Działo się! Oby 2017 przyniósł ze sobą jeszcze więcej dobrego! :*

    OdpowiedzUsuń